Dodaj do ulubionych

Wywiad Gazety Leśnej. Alternatywa dla jodły

Jeżeli wiemy, że drzewostany jodłowe mają i będą miały w dalszej perspektywie poważne problemy, to w większym stopniu uwzględniamy potrzeby gatunków, które stanowią dla jodły alternatywę – mówi Mariusz Sołtykiewicz, dyrektor RDLP w Radomiu.

Magdalena Bodziak: Gości Pan uczestników konferencji Lasy i leśnictwo w dobie zmian klimatu, a co dla Świętokrzyskiego jest teraz najważniejsze wobec zmian klimatu? 
Mariusz Sołtykiewicz:
W przestrzeni społecznej dopiero pojawia się świadomość, że najbardziej kluczowe dla regionu świętokrzyskiego gatunki drzew takie jak sosna i jodła będą się wycofywać. Na terenie RDLP w Radomiu najwięcej drzewostanów jodłowych rośnie na obszarze Puszczy Świętokrzyskiej, zwanej także Jodłową.

Dla przykładu, w Nadleśnictwie Zagnańsk olbrzymią większość drzewostanów stanowi właśnie jodła, stąd proces jej osłabienia (już bardzo widoczny), a w dalszej perspektywie zamierania (zgodnie z prognozami) ma dla tego regionu fundamentalne znaczenie.


Jeżeli wiemy, że te dwa gatunki będą zagrożone zamieraniem, to najbardziej efektywne byłoby zapewnienie jak największej ilości drzewostanów wielogatunkowych, a w lasach suchedniowskich takie drzewostany istnieją już od dawna. 


Ingerencja leśnika w takiej sytuacji polega na tym, żeby zapewnić jak najszerszą paletę gatunków, ich zróżnicowanie wiekowe i przestrzenne, co zagwarantuje bezpieczeństwo w przypadku pogłębiania się zmian klimatycznych. Jeżeli mamy drzewostan lity jodłowy lub sosnowy, to z punktu widzenia ryzyka środowiskowego należy uważać go za wrażliwy.

Czy już wiecie w takim razie co trzeba będzie zrobić, żeby zróżnicować ten las jodłowy?
Uważam, że model adaptacyjny oparty o ocenę lokalnych warunków przyrodniczych oraz nieco większą swobodę na etapie podejmowania konkretnych rozwiązań gospodarczych będzie najlepszy w naszym regionie.

Adaptacyjnie, czyli jeżeli wiemy, że drzewostany jodłowe mają i będą miały w dalszej perspektywie poważne problemy, to w większym stopniu uwzględniamy potrzeby gatunków, które stanowią dla jodły alternatywę. 
Rozproszenie ryzyka środowiskowego jest zawsze oparte na poszerzonej kombinacji gatunków. W warunkach świętokrzyskich gatunkami, naturalnie występującymi wraz z jodłą są buk oraz modrzew. 


O ile buk i jodła w sposób naturalny się uzupełniają, to zachowanie takiego sztandarowego gatunku dla lasów suchedniowskich jak modrzew będzie wymagało ingerencji. Bez zapewnienia pewnego areału niewielkich, otwartych powierzchni w sąsiedztwie dojrzałych modrzewi umożliwiających pojawienie się młodego pokolenia, modrzewia w przyszłości po prostu nie będzie. 

 

Czy już teraz macie swobodę do podejmowania takich decyzji wobec zmian klimatu?
Musimy mieć świadomość, że nakładają się tu dwa aspekty. Z jednej strony decyzje wynikające z racjonalności postępowania gospodarczego i czasem prowadzące do rozwiązań radykalnych, a z drugiej społeczne oczekiwania najczęściej prowadzące do ograniczeń gospodarki leśnej.

To w oczywisty sposób ogranicza swobodę w stosowaniu niektórych działań (np. zręby zupełne) i zmusza do szukania kompromisu. Jak wcześniej zaznaczyłem jestem zwolennikiem adaptacyjnego podejścia do gospodarki leśnej w dobie zmian klimatu.

Z założenia związane jest ono z elastycznym dostosowaniem sposobu postępowania gospodarczego do lokalnych uwarunkowań przyrodniczych i społecznych. Takie rozwiązanie z natury rzeczy wiąże się z delegacją większej decyzyjności na poziom nadleśnictw. Podkreślić należy, że postulat ten jest rozwiązaniem bez wątpienia mieszczącym się, a nawet wprost wynikającym z definicji zarządu sprawowanego przez nadleśniczego nad nadleśnictwem. To jest ten poziom, gdzie można najlepiej wyważyć argumenty przyrodnicze, gospodarcze i społeczne.

I chciałby Pan mieć też jako dyrektor większy wpływ na to, jak się przygotować do zmian klimatycznych?
Wręcz przeciwnie. Jestem wielkim zwolennikiem obowiązującego ustroju organizacyjnego Lasów Państwowych, gdzie poziomem, na którym posadowiona jest zasadnicza odpowiedzialność za stan lasu jest poziom nadleśnictwa, stąd i konkretne decyzje wpływające na ten stan, powinny być w kompetencji nadleśniczego. 


Trzeba jednak mieć świadomość, że elementami, które gwarantują bezpieczeństwo lasów w dobie zmian klimatycznych i związanych z nimi rozległymi zaburzeniami (np. huragany, gradacje szkodliwych owadów itp.) jest ogólnopolska skala przedsiębiorstwa oraz mechanizm wyrównywania niedoborów finansowych (fundusz leśny). To w oczywisty sposób nakłada w kontekście zmian klimatycznych zobowiązania w zakresie kierowania, koordynacji i nadzorowania gospodarką leśną na poziom Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych oraz poziom regionalny.




Dodano 12:28 22-12-2025


  


  


  


  


  


Subskrypcja

Zostań naszym subkskrybentem a powiadomimy Cię o każdej nowości na naszej stronie.


Reklama