Dodaj do ulubionych

Trzy pola badawcze zamiast niepewnej przebudowy

Nie ma w naszych warunkach gatunków pewnych klimatycznie – ocenia profesor Kazimierz Rykowski w opinii opublikowanej na portalu Pilch.org.pl – Porozumienia Lasów Chojnowskich.


Zdaniem eksperta, który jest organizatorem i koordynatorem prac nad Narodowym Programem Leśnym, przebudowa polskich lasów, o której tak często mówią przedstawiciele Lasów Państwowych, nie jest „zabiegiem jednoznacznie pozytywnym” i pewne jest jedynie, że służy „ratowaniu surowca”.


Rykowski już w wywiadzie dla portalu Onet.pl krytykował model działania Lasów Państwowych  skoncentrowany na funkcji gospodarczej lasów. 
Zdaniem profesora przebudowa lasów nie powinna polegać na zastępowaniu natury, ale na „ukierunkowaniu procesów już zachodzących”.


Krytycznie ocenia koncepcję wyprzedzającej przebudowy. Jego zdaniem intensywne cięcia i przygotowanie gleby mogą pogłębić skutki suszy. Otwarcie drzewostanu zwiększa nasłonecznienie i temperaturę gleby, przyspiesza parowanie oraz tworzy jeszcze lepsze warunki dla szkodników wtórnych. W efekcie działania, które mają ratować las, mogą dodatkowo osłabić jego odporność.


Wątpliwości budzi także stosowanie rębni retencyjnych w zamierających lasach. Metoda ta została opracowana dla zdrowych drzewostanów, gdzie pozostawiane drzewa mają wspierać kolejne pokolenie lasu. W przypadku drzewostanów już osłabionych mogą jednak stać się źródłem zagrożeń i siedliskiem szkodników.


Rykowski przypomina również, że prowadzona od kilkudziesięciu lat przebudowa lasów polegała głównie na zwiększaniu udziału gatunków liściastych. Dziś jednak również one przechodzą kryzys. Zamierają dęby, jesiony, olchy czy brzozy.


Jak ocenia ekspert, „zamieranie drzewostanów, czyli tzw. rozpad, jest naturalnym procesem, końcową fazą „samonaprawy” popełnionych niegdyś błędów, lub adaptacji ekosystemu leśnego do nowych warunków środowiska”.


Dlatego lepszym rozwiązaniem jest podejście adaptacyjne, tzn. akceptacja zaburzeń jako elementu systemu. Takie podejście, zwłaszcza w tzw. Lasach Społecznych (np. lasy podwarszawskie) chroni ciągłość krajobrazu, jego estetykę, rekreację, oddala presję na „racjonalną produkcję drewna” i unika gwałtownych, rzucających się w oczy, cięć.
Rykowski podaje gotowy plan działania adaptacyjnego, który polegałby na:
selektywnym usuwaniu drzew martwych, wprowadzaniu podszytu, ochronie podrostu liściastego (grab, dąb, lipa), pozostawianie części martwego drewna, unikania otwierania dużych powierzchni.
Szczególna uwaga powinna być zwrócona na zagłębienia terenu, cieki (renaturalizację cieków) i blokowanie odpływu wód. Maksymalne winno być wykorzystane odnowienie naturalne, a także podsadzanie punktowe (gniazdowe), gatunkami takimi jak: dąb, lipa, grab, klon, ale tylko tam, gdzie będzie brakowało odnowienia.


„Gospodarzowi pozostaje kontrolowanie procesu zamierania i roztropna współpraca z siłami natury w sposób, ażeby przeprowadzić system przez zmianę bez katastrofy. Nie jest to bierne czekanie na rozpad, ale przebudowa jako proces ciągły”.


Profesor proponuje dokonać „rozpoznania naukowego” w otwartym programie badawczo-wdrożeniowym podjętym przez Instytut Badawczy Leśnictwa z udziałem LP, organizacji  społecznych, samorządów i innych organizacji i instytucji pozaleśnych.


Jego zdaniem trzeba stworzyć trzy pola badawcze (po. ok. 50-100 ha). W jednym testowano by osławioną wyprzedzającą przebudowę, w drugim zagospodarowanie adaptacyjne, mozaikowe z łagodnymi cięciami sanitarnymi i podsadzeniami, a w trzecim sprawdzano by obszar zamierania bez ingerencji, czyli na powierzchni referencyjnej.


Takie długookresowe testowanie, pod nadzorem nauki, tych trzech różnych sposobów postępowania to zdaniem Kazimierza Rykowskiego, jedyna droga, a obecne postępowanie, czyli „przebudowa drzewostanów, jest działaniem po omacku, ucieczką w nieznane”.

 




Dodano 12:25 22-05-2026


  


  


  


  


  


Subskrypcja

Zostań naszym subkskrybentem a powiadomimy Cię o każdej nowości na naszej stronie.


Reklama